Gliwice - portal miejski mojeGliwice.pl

Wiadomości z Gliwic

GSF Gliwice zwycięzcą sobotniej Ligi Futsalu

  • Dodano: 2017-10-20 08:30, aktualizacja: 2017-10-20 11:33

W sobotę 14 października w hali widowiskowo- sportowej w Sośnicy dość nietypowo, bo  o godzinie 14:00 do „Stolicy Polskiego Futsalu” Gliwic przyjechał stary 1 ligowy wyjadacz jaką jest drużyna HEIRO RZESZÓW będąc rywalami miejscowego GSF- u Gliwice w 4 kolejce wyżej wspomnianej ligi.   


Pozycje w tabeli nie wskazywały na to co kibice oglądali podczas pierwszej połowy tego spotkania.

Zaczęło  się tradycyjnie od wymiany podań przez zawodników GSF- u i spokojnego budowania przewagi, ale już od pierwszych minut było widać swego rodzaje ociężałość   w zagraniach Gliwiczan, a piłki bynajmniej nie dochodziły jak w sloganie pewnej firmy kurierskiej....." na czas, na miejsce, na pewno….
Heiro przyczajone, podejmujące rywala od połowy, raz za razem kąsała przeciwnika groźnymi kontratakami co w 7 min przyniosło efekt w postaci bramki na 0:1 gdzie po mocnym wstrzeleniu piłki w pole karne interweniującego Bagdziewicza chciał wspomóc Jakób Węgiel i sam wbił bramkę samobójczą.
Pokrzykiwania sztabu szkoleniowego Gliwiczan nic nie pomogły, bo obraz gry nie uległ zmianie, nadal zawodnicy GSF- u bardzo chcieli, ale nic nie wychodziło, za to Rzeszowianom już odwrotnie niczym mityczny Król Midas, czego się nie dotknęli to zamieniało się w złoto i tak indywidualną akcje w 10 min na bramkę zamienił grający trener HEIRO Łukasz Krawczyk który minął obrońcę i mocnym uderzeniem tuż przy słupku podwyższył wynik na 0:2.
Minuty mijały, a zespół GSF Gliwice jak gdyby powoli zaczął widzieć światełko w tunelu bezradności i w końcu Tomasz Czech uderzeniem z linii pola karnego dał w 16 min bramkę kontaktową (1:2) do końca pierwszej połowy rezultat jednak nie uległ zmianie.


Możemy tylko domyślać się co Trener Korczyński powiedział w przerwie meczu swoim podopiecznym, ale zadziałało się szkoda tylko, że na 10 min.


Stan rywalizacji wyrównał w 21 min najbardziej doświadczony zawodnik GSF- u Michał Kuźnik, który jak Arjen Robben, niby wszyscy wiedzą, że ma tylko lewą nogę,  a każdy daje się nabrać, tak wiec Michał „nawinął" jednego z przeciwników i atomowym uderzeniem (oczywiście lewą nogą) nie dał szans bramkarzowi Heiro Rzeszów. Później obudzeni zawodnicy Gliwickiej drużyny raz za razem strzelali gole, a robili to kolejno: w 22 min Patryk Bugajak, 24 min Michał Rabiej, 28 min Amadeusz Pasierb, 31 min Michał Rabiej po raz drugi w tym spotkaniu, na tablicy 6:2. Wtedy to znów wśród graczy GSF- u wstąpiła znana nam z pierwszej połowy niemoc i Heiro zdołała strzelić kolejne dwie bramki za sprawą wcześniej wspomnianego Łukasza Krawczyka oraz Bartłomieja Przybyło, ale zabrakło już czasu na odrobienie strat i mecz zakończył się wynikiem 6:4.


W woli podsumowania w Gliwicach rodzi się bardzo ciekawa drużyna potrafiąca porwać kibica swoją grą, ale niestety potrzebuje jeszcze ogrania, bo zbyt dużo przestojów w grze podcina im skrzydła, niemniej jednak trzymamy za nich mocno kciuki.
Autor: Grzegorz Podeszwa- rzecznik prasowy GSF Gliwice

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.